Gauteng - Bijące serce Republiki Południowej Afryki

Afryka - RPA

dr Radosław Kożuszek

Republika Południowej Afryki oferuje wszystko, co natura ma najcenniejszego. Na popularnych trasach wycieczkowych można znaleźć parki narodowe ze słynnym Parkiem Krugera, wsie Zulusów z ich bogatym folklorem, plaże koło Durbanu i Port Elizabeth, zabytki holenderskiego i brytyjskiego dziedzictwa od Kapsztadu po Pretorię, bajkowe miasto Sun City, kopalnie złota i diamentów. Na turystów czekają ogromne winnice koło Stalienbosh, majestatyczne Góry Smocze w wielu miejscach pokryte śniegiem oraz farmy strusi, oferujące przejażdżki na tych ogromnych ptakach oraz liczne prywatne rezerwaty, gdzie możemy dotykać dzikich zwierząt. , czyli Złoże Złota, to prowincja w Republice Południowej Afryki, utworzona w 1994 roku z prowincji Pretoria-Witwatersrand-Vereeniging. Gauteng to najlepiej rozwinięty gospodarczo region RPA z najważniejszym obszarem górniczo-przemysłowym tego kraju – Witwatersrand. Największe znaczenie ma hutnictwo żelaza i innych metali. Znajdują się tu także szlifiernie diamentów. Na terenie Gautengu znaleźć można zarówno wspaniałe miasta oraz wspaniale rezerwaty.
Daleki kraj
Republika Południowej Afryki położona jest na samym krańcu południowej Afryki. W RPA znajduje się jedno z państw-enklaw świata – Lesoto (państwo to otoczone jest ze wszystkich stron Republiką Południowej Afryki). RPA jest jednym z bardziej urozmaiconych krajów świata. Tutaj można znaleźć ogromną liczbę wspaniale zarządzanych parków narodowych i prywatnych rezerwatów, wysokie góry, pustynie i półpustynie, lasy deszczowe, tropikalne bagna i przepiękne plaże. Znawcy tematu mówią, że nie starczy życia, aby obejrzeć cały kraj. Ponieważ RPA leży na półkuli południowej, pory roku układają się odwrotnie niż w Polsce. Grudzień, styczeń i luty są głównymi miesiącami letnimi. W kwietniu i maju, czyli jesienią, dni są ciepłe, a noce chłodne. Od początku czerwca do końca sierpnia można się spodziewać chłodów oraz deszczów, szczególnie na zachodnim wybrzeżu.
Niestety RPA leży na przeciwległej półkuli i dostać się tam można jedynie za pośrednictwem linii lotniczych. Z Polski nie ma bezpośrednich połączeń z afrykanerskimi miastami, ale bardzo dobre loty łączone proponują najwięksi europejscy przewoźnicy już od 4000 zł z opłatami. Oczywiście gwarancja niskiej ceny jest tylko wówczas, gdy zarezerwujemy lot odpowiednio wcześnie. Z pobliskich Niemiec lub z Wielkiej Brytanii, gdzie latają tanie linie lotnicze, do RPA dostać się można znacznie taniej. Trzeba wziąć pod uwagę, że lot do Johannesburga czy Kapsztadu może trwać nawet 12 godzin, gdyż samolot przemierza całą Afrykę z północy na południe. W momencie przekraczania strefy równika dość często zachodzą turbulencje, dlatego nie dziwmy częstymi komunikatami z prośbą o zapięcie pasów bezpieczeństwa. Polacy zwolnieni są z obowiązku wizowego, jeśli ich pobyt na terytorium RPA nie przekracza miesiąca. Wszystkie główne linie lotnicze lądują albo na lotnisku w Johannesburgu albo w Kapsztadzie, gdzie zaraz po wyjściu odbywa się bardzo sprawna kontrola graniczna. Obywatele Polscy mający paszporty mogą wjeżdżać bez wiz i przebywać na terytorium Republiki Południowej Afryki jednorazowo do trzydziestu dni. Na przejściach granicznych RPA wizy nie są wydawane.


Johannesburskie zaskoczenie
Johannesburg leży w północno-wschodniej części RPA. Po Kairze i Lagos jest trzecim największym miastem Afryki. Niestety to największe i najbogatsze miasto RPA uważane jest także za jedno z najniebezpieczniejszych na świecie. Biały człowiek idący ulicą postrzegany jest jako nierozsądny. Już na lotnisku można odczuć, że znaleźliśmy się w kraju, gdzie poziom przestępczości jest znacznie wyższy niż w Europie. Po zapytaniu się o komunikację zbiorową otrzymujemy odpowiedź, że takowa nie istnieje. Władze nie mogły poradzić sobie z rozbojami na dalekiej trasie z lotniska do Johannesburga i Pretorii i całkowicie zawiesiły kursowanie pojazdów. Alternatywą jest zadzwonienie z lotniska do jakiegokolwiek hotelu lub hotelu, z którego bez dodatkowej opłaty wyjadą po was jego przedstawiciele i odwiozą pod drzwi. Oczywiście zaleca się od razu udanie się do Pretorii, która jest znacznie bezpieczniejsza od Johannesburga i ma dużo więcej do zaoferowania. Johannesburg położony jest ok. 50 km od Pretorii i jest największym miastem RPA liczącym ponad 3,8 mln mieszkańców. Dla skrócenia tej długiej nazwy pospolicie przyjęła się nazwa Jo-burg. Miasto zawdzięcza swoja nazwę Christianowi Johannesowi Joubertowi i Johannowi Rissikowi, którzy w latach 80. XIX w. prowadzili badania odkrywcze przy szukaniu złóż złota. Początkowo było to osiedle zbudowane z namiotów przez poszukiwaczy złota. W ciągu 100 był przebudowany cztery razy. W miejscu miasteczka namiotowego stawiano blaszane chaty, następnie czteropiętrowe, budowane z czerwonej cegły bloki i wreszcie nowoczesne drapacze chmur. Johannesburg posiada najwyższy wieżowiec w Afryce – 50-piętrowy Carlton Centre, i najwyższa wieżę – 270 m Hillbrow Tower. W ciągu kilkudziesięciu lat Johannesburg stał się największym miastem w południowej Afryce, wszystko dzięki złotu. Z tego względu do dziś Johannesburg jest światową stolicą tego cennego kruszcu i nietrudno tu natrafić na złotników, a nawet na szlifiernię kamieni szlachetnych. Znajduje się tu także najgłębsza kopalnia na świecie (3500 m), zatrudniająca ok. 300 tys. pracowników. Miasto ponadto jest miejscem drapaczy chmur i szałasów, nowoczesnej medycyny i sklepów oferujących „muti”, czyli diabelskie leki mające wpływ na ludzką świadomość. Johannesburg jest również afrykańską stolicą mody i zakupów. Wśród ponad dwóch tysięcy restauracji są tu i te uhonorowane nagrodami, serwujące mieszankę wschodnich, zachodnich i afrykańskich smaków. Na uwagę w Johannesburgu zasługują teatry, galerie artystyczne, w których można poznać tamtejszą sztukę i muzea. Jedno z niedawno otwartych muzeów poświęcono bohaterowi, który walczył o zniesienie segregacji rasowej w RPA – Nelsonowi Mandeli i innym ludziom walczącym przeciwko apartheidowi. W mieście znajduje się też obserwatorium astronomiczne, planetarium oraz muzeum afrykanistyczne. Będąc w Johannesburgu, nie zaleca się przebywania i podróżowania w dzielnicach zamieszkiwanych przez ludność najuboższą. Jednak powoli wszystko zmierza ku lepszemu – przykładem jest dzielnica Newtown, w której stworzony trzydzieści lat temu, borykający się z losem Market Theatre stał się sercem modnego centrum kultury i rzemiosła. Obsługiwane przez nowy most Nelsona Mandeli, łączący kolejowe stacje rozdzielcze, Newtown odrodziło się dzięki rozwojowi wnikliwej prywatnej ochrony oraz akcjom przeciwko właścicielom ruder i nielegalnym handlarzom ulicznym. Zachodnie krańce miasta zmieniają się w podobny sposób. Dla przykładu dawny budynek giełdy opuścili handlarze i obecnie jest on przekształcany na luksusowe apartamenty. Do Carlton Centre niedawno zapuszczaliby się tylko najbardziej odporni, dziś otwierają się tu sklepy, a znajdujące się w sąsiedztwie secesyjne budynki są rozchwytywane przez spekulantów i przerabiane na apartamenty. Na południowym obrzeżu miasta można podziwiać wiktoriańskie osiedle, zamieszkiwane niegdyś przez poszukiwaczy złota. Poza budynkami osady, w oryginalnej formie zachowano kopalnię złota, która stała się częścią zabytkowego miasteczka Gold Reef City. Można powiedzieć, że miasteczko to jest rekonstrukcją Johannesburga z lat 90. XIX w. W tutejszym parku rozrywki odtworzono czasy, kiedy Johannesburg przekształcał się z obozu poszukiwaczy złota w duży ośrodek miejski. Są tu także interesujące muzea i można wybrać się na pouczającą podziemną wycieczkę po nieczynnej kopalni. Odświętną, radosną atmosferę podkreślają codzienne pokazy tańców plemiennych i kankana, który swego czasu był ulubioną rozrywką poszukiwaczy złota. Chcąc spotkać dzikie zwierzęta, musimy odwiedzić pobliski Park Narodowy Pilanesberg. Żyją tu słonie, antylopy, żyrafy, nosorożce, lamparty, likaony sprowadzone z innych rejonów RPA.
Lwy i afrykańskie Las Vegas
W okolicach Johannesburga jest wiele innych atrakcji takich jak Park Lwów, gdzie oprócz zwykłych przedstawicieli tego kociego gatunku zobaczyć można unikalne białe lwy, których narodziny odbiły się głośnym echem we wszystkich parkach świata. Dodatkową atrakcją parku jest bliskie spotkanie z maluchami w przedszkolu lwiątek. Żyją tu również inne duże drapieżniki, m.in. gepard, hiena pręgowana, hiena brunatna, hiena plamista i szakale. Z kolei w Elephant Sanctuary żyją słonie afrykańskie oraz inni roślinożerni przedstawiciele afrykańskiej fauny. Z kolei w Lesedi Cultural Village można zwiedzić tradycyjne wioski afrykańskie. W obrębie Johannesburga jest siedemnaście rezerwatów przyrody. Jednym z nich jest rezerwat jaskini Sterkfontein Caves w Gauteng odnaleziono ślady bytności prehistorycznych ludzi. Według naukowców skamieniałe ludzkie szczątki pochodzą sprzed 3,5 mln lat. Dlatego też uważa się to miejsce za kolebkę ludzkości. Warto wiedzieć, że dzięki kopalniom prawie 40% wszystkich szczątków prehistorycznego człowieka znalezionych było w okolicy Johannesburga, co dokumentują liczne stanowiska archeologiczne i muzea. W Mmabatho, inaczej zwanym Sun City, możemy raczyć się tym wszystkim, co ma do zaoferowania amerykańskie Las Vegas. Co prawda miasto to leży poza granicami Gautengu, ale jest nieodłącznie utożsamiane z turystami przybywającymi z Johannesburga i Pretorii. Według legendy pierwsze narodziny Sun City miały miejsce w niepamiętnych czasach, długo przed pojawieniem się na krańcu Afryki białych przybyszy z Europy. Rywalizujące ze sobą plemiona, szukając dogodnych warunków do osiedlenia się, odkryły tę dolinę, nazywając ją Doliną Słońca. Wkrótce powstało Miasto Słońca i wspaniały pałac władcy. Niestety, trzęsienie ziemi obróciło wszystko w gruzy. Mieszkańcy przenieśli się gdzie indziej, a z ich miasta, nazywanego przez następne pokolenia Zaginionym Miastem, nie pozostało dosłownie nic. Oczywiście to tylko legenda wymyślona na potrzeby marketingu. W latach 70. XX w. Sol Kerzner, hotelarz multimilioner, o którym niektóre źródła mówią, że urodził się w żydowskiej rodzinie na polskich Kresach, inne – że przyszedł na świat w Johannesburgu w 1935 r., stwierdził, że idealnym pomysłem na zarobienie pieniędzy będzie hazard. W tym czasie w RPA hazard był zabroniony, ale pustynia była terytorium niezależnym, więc Kerzner postanowił wybudować tu kasyno. Prace zaczęto w 1978 r., a półtora roku później zaproszono pierwszych gości. Realizacja ambitnego przedsięwzięcia, jakim była budowa Sun City, sprawiła, że na niegościnnym skrawku ziemi powstał wspaniały, pełen przepychu park rozrywki. Ponieważ przedsięwzięcie okazało się udane, nastąpił dalszy rozwój miasta. Zbudowano tu krainę fantazji – Pałac Zaginionego Miasta, zaspokajający wszelkie zachcianki gości. Na wyeksploatowanych pastwiskach wewnątrz krateru wygasłego wulkanu rośnie obecnie tropikalny las, a sterowane komputerowo sztuczne fale rozbijają się na czystych, sztucznych plażach. Sun City jest pełne niespodzianek. Nie zdziwmy się, kiedy idąc do Doliny Fal po tzw. Moście Czasu otoczonym szpalerem kamiennych słoni, usłyszymy narastający pomruk przeradzający się w grzmot, po czym wszystko wokół zacznie drżeć. To symulacja wybuchu wulkanu połączonego z trzęsieniem ziemi. Ze względu na sporą liczbę kasyn jest miejscem, które upodobali sobie miłośnicy hazardu. Poza kasynami odnaleźć tu można wiele niesamowitych atrakcji oraz ciekawych hoteli z otwartymi basenami. Na tutejszym polu golfowym odbywa się elitarny turniej Million Dollar Golf Championship, w którym udział jest marzeniem prawie każdego golfisty.
Soweto – miasto o smutnej historii
Historia tego miasta sięga roku 1954 roku, kiedy to johannesburska murzyńska dzielnica Sophiatown została zrównana z ziemią, a jej 60 tys. mieszkańców zostało przewiezionych ciężarówkami do nowego miejsca. Ludzi wysiedlono aż 15 km od Johannesburga i pozostawiono nad cuchnącą, mulistą rzeką. W ten sposób powstało Sowito (South Western Townships) – jedno z miast o najsmutniejszej historii zrodzone z nienawiści rasowej. W tym samym czasie, gdy ludność murzyńska musiała gnieździć się w tak nieludzkich warunkach ruiny Sophiatown, zostały sprzątnięte i zdezynfekowane. Powstała w ten sposób nowa dzielnica i wprowadziły się tam białe rodziny. Obecnie Soweto ma powierzchnię 120 km² i składa się z 32 dzielnic. Oficjalnie mieszkają tam 2 miliony ludzi, jednak szacunkowa liczba mieszkańców wynosi ponad 5 milionów. Przez ostatnie 20 lat Soweto było najniebezpieczniejszym miejscem na świecie. Zostało tutaj zamordowanych tysiące ludzi w związku z walką pomiędzy plemionami Zulu i Koza. Obecnie Soweto wygląda znacznie lepiej niż kiedyś. Ulice są czyste i posiadają nazwy, a kiedyś górujące sterty śmieci są regularnie wywożone. Wysokie wieże oświetleniowe przypominające wyglądem więzienne są sukcesywnie zamieniane na standardowe latarnie uliczne. Budowane są w końcu nowe centra handlowe i przybywa dużo nowych i gustownych domów. Bagna w centrum Soweto zostały zamieniane w park z nowoczesnym hotelem, a każda rodzina otrzymała dwa drzewa do zasadzenia w sąsiedztwie swojego domu. Przestępczość jest cały czas wysoka, ale widać wyraźną poprawę. W ciągu ostatnich 5 lat liczba morderstw spadła o 41%, nielegalne posiadanie broni zmniejszyło się o połowę. W Soweto znajduje się jeden z największych w Afryce kościołów katolickich – Regina Mundi. Jest tam 2 tysiące miejsc siedzących, ale często zdarza się, że gromadzi się tam aż sześciotysięczny tłum. Kamień węgielny pod budowę tego miejsca poświęcił w 1962 r. kardynał Giovanni Battista Montini, który w niecały rok później został mianowany papieżem Pawłem VI. Witraże w kościele wykonane zostały przez Polaków.
Pretoria czy Tshwane? Początki milionowej Pretorii sięgają czasów Wielkiej Wędrówki (XIX wiek), kiedy to osadnicy burscy wyruszyli z Kraju Przylądkowego (Kapsztad), opanowanego przez Brytyjczyków, w głąb lądu poszukując nowych ziem do osiedlenia. Burską osadę Pretoria założył Marthinus Pretorius. Miasto szybko się rozrastało, a w 1860 r. zostało stolicą niezależnej burskiej republiki. Po wojnach burskich (1910) zostało włączone w skład Związku Południowej Afryki, pozostającego jako dominium w ramach monarchii brytyjskiej. Pretoria miała wtedy status administracyjnej stolicy, podczas gdy Kapsztad został siedzibą władzy ustawodawczej, czyli znajdował się tam parlament. Od 1961 r., po wystąpieniu kraju z brytyjskiej Wspólnoty Narodów, Pretoria pozostaje administracyjną stolicą Republiki Południowej Afryki, a parlament nadal ma siedzibę w Kapsztadzie. Miasto przez lata było uważane za zdominowane przez białych Afrykanerów, którzy porozumiewają się językiem afrikaans. W dzisiejszych czasach Pretoria staje się także miastem, gdzie osiedla się bardzo dużo czarnych. Rada Miasta zaproponowała zmianę nazwy stolicy na Tshwane, które byłoby nawiązaniem do imienia czarnoskórego wodza, który zamieszkiwał te tereny. Główną atrakcją Pretorii jest Church Square (Plac Kościelny) wokół którego miasto wyrosło i gdzie zlokalizowane są najstarsze i mające największe znaczenie budowle w mieście. Znajduje się tu Stary Ratusz z 1891 roku, obok którego wznosi się budynek South African Reserve Bank i Palace of Justice. Centralne miejsce placu zajmuje pomnik prezydenta Paula Krügera, tego samego, który uchronił od zagłady cenną przyrodę na wschodzie kraju, gdzie dziś znajduje się Park Narodowy Krugera. Przy placu jest również znana w mieście Café Riche, najstarszy lokal w Pretorii, do dziś z przyjemnością odwiedzany przez jego mieszkańców. Na głównej ulicy miasta Church Street znajduje się Heroes Acre, gdzie są pochowani główni bohaterowie narodowi republiki. Przy tej samej ulicy jest także dom prezydenta Paula Krügera. Obiektem godnym uwagi jest Ogród Zoologiczny, który znajduje się na północ od Church Square. Znajdują się tam ogromne wybiegi afrykańskiej fauny utopione w naturalnej roślinności. Idąc dalej, dotrze się do najbardziej majestatycznego miejsca całej stolicy – budynków Union. Zabudowania wznoszą się w wysoko położonej dzielnicy Arcadia, gdzie zlokalizowana jest większość ambasad. Na południe natomiast leży nowoczesny City Hall. Voortrekker Monument – widoczny jest na wiele kilometrów pomnik wzniesiony został na wzgórzu. Upamiętnia Wielką Wędrówkę w 1838. Głównymi dzielnicami rozrywki w mieście są Sunnyside i Hatfield, które położone są na wschód od centrum, a które koncentrują większość restauracji i nocnych lokali. Popularną rozrywką mieszkańców jest uczestnictwo w wyścigach koni, zaś ze sportów najbardziej lubiane jest rugby i krykiet. Będąc w Pretorii warto spróbować afrykanerskiego boerekos, popularnej potrawy burskich farmerów – warzywa na słodko z mięsem. Komunikacja
W RPA obowiązuje ruch lewostronny, a drogi są znakomite. Na terenach zabudowanych dozwolona prędkość wynosi 60 km/h, na terenach wiejskich – 100 km/h, a na autostradach – 120 km/h, o ile znaki nie stanowią inaczej. Samochody można wynajmować w znanych międzynarodowych firmach i mniejszych korporacjach lokalnych. Samochód na cały dzień można wynająć już za 150 randów (1 rand = 0,38 zł). Stacje benzynowe są na ogół otwarte przez całą dobę. Benzyna kosztuje 1,70 ZAR za litr. Między dużymi miastami kursują komfortowe autobusy, a między mniejszymi busy. Południowoafrykańskie pociągi są świetne. Mają trzy klasy. Miejsca sypialne klasy 1 i 2 trzeba jednak rezerwować z wyprzedzeniem dobowym. Pociąg „Blue Trein”, obsługujący trasę Johannesburg – Cape Town (przejazd trwa 25 godzin) uchodzi za jeden z najbardziej luksusowych na świecie. Afryka - RPA - Johannesburg
Afryka - RPA - Johannesburg
Afryka - RPA - Pretoria
Afryka - RPA - PretoriaAfryka - RPA - Gauteng
Afryka - RPA - Gauteng
Afryka - RPA
Afryka - RPA
Afryka - RPA
Afryka - RPA
Afryka - RPA
Afryka - RPA
Afryka - RPA
blog comments powered by Disqus